Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

                            mywdomu.pl/extraprezenty.pl - Warszawa, ul. Bazyliańska 20 - tel. 503 952 962 - sklep@mywdomu.pl

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
polski
KONIEC WAKACJI i ŚLIWKI-ROBACZYWKI
INSPIRACJE mywdomu.pl

KONIEC WAKACJI i ŚLIWKI-ROBACZYWKI

Czyli o przemijającym sierpniu, pestkach, powidłach i pewnych niespodziankach ukrytych w śliwkach.
31 sierpnia jest trochę podejrzanym dniem.
Niby nic szczególnego się nie dzieje. Słońce nadal potrafi świecić, termometr jeszcze nie wie, że powinien zacząć zachowywać się bardziej jesiennie, a kalendarz uparcie twierdzi, że lato przecież nadal trwa.
A jednak coś się kończy.
Wakacje.
I nieważne, czy ostatni szkolny dzwonek słyszeliśmy dwa lata temu, dwadzieścia lat temu czy jeszcze dawniej. Granica pomiędzy sierpniem a wrześniem nadal ma w sobie coś dziwnego.
Lipiec i sierpień pozwalają trochę zwolnić. Ktoś jest na urlopie. Ktoś właśnie z niego wrócił. Ktoś wyjeżdża jutro. Pewne sprawy można bez większych wyrzutów sumienia przesunąć, bo przecież...zajmiemy się tym po wakacjach.
Problem z 1-szym września polega na tym, że nagle okazuje się, iż owo tajemnicze „po wakacjach” właśnie nadeszło.
Umysł, który przez chwilę próbował funkcjonować na nieco wolniejszych obrotach, otrzymuje więc bardzo subtelny komunikat: Dobrze. Koniec tego dobrego.

Na szczęście są śliwki

Natura najwyraźniej uznała jednak, że człowiekowi pogrążonemu w refleksjach nad przemijaniem czasu należy natychmiast znaleźć jakieś konkretne zajęcie.
I właśnie wtedy zaczyna się jeden z najbardziej śliwkowych momentów roku — przełom sierpnia i września to czas, kiedy do wcześniejszych odmian dołączają późniejsze śliwki, a kuchnie coraz częściej zaczynają pachnieć powidłami.
Węgierki trafiają do ciast, knedli, kompotów, dżemów i oczywiście powideł. Można je mrozić, suszyć, zapiekać albo po prostu zjadać prosto z miski.
Jest tylko jeden drobiazg.
Pestka.
A czasami śliwka okazuje się dodatkowo czymś w rodzaju jajka z niespodzianką. Tyle że w wersji: śliwka z niespodzianką.

Śliwka-robaczywka. Co właściwie siedzi przy pestce?

Za charakterystyczne „robaczywienie” śliwek bardzo często odpowiada owocówka śliwkóweczka. Jej larwa rozwija się wewnątrz owocu, drążąc w nim korytarze, a w starszym stadium najczęściej żeruje właśnie w pobliżu pestki.
I tutaj pojawia się interesujący kuchenny dylemat.
Rozrywać każdą śliwkę ręcznie czy użyć drylownicy?

Ręcznie: wolniej, ale wszystko widać

Tradycyjne rozdzielenie śliwki na dwie części ma jedną niepodważalną zaletę.
Po prostu widzimy jej wnętrze.
Widzimy pestkę, miąższ oraz jej najbliższe otoczenie. Jeśli owoc nosi ślady żerowania albo przy pestce znajduje się lokator, którego zdecydowanie nie planowaliśmy dodawać do powideł, możemy taką śliwkę od razu odłożyć.
Przy kilku czy kilkunastu owocach nie stanowi to większego problemu.
Przy kilku kilogramach zaczynamy jednak zupełnie inaczej rozumieć pojęcie „ręczna produkcja”.

Drylownica: pestka wychodzi, tempo rośnie

I właśnie tutaj pojawia się drylownica do śliwek.
Jej zadanie jest bardzo proste: szybko usunąć pestkę i przygotować owoc do dalszej pracy. Przy większej ilości śliwek różnica w wygodzie i tempie staje się naprawdę zauważalna.
Dobrym przykładem są drylownice niemieckiej marki Westmark. To firma od dziesięcioleci specjalizująca się w praktycznych akcesoriach kuchennych, a jej drylownice do śliwek należą do produktów nadal oznaczanych jako Made in Germany.
Made in Germany.
Niby tylko trzy słowa, ale w świecie, w którym ogromna część drobnych akcesoriów kuchennych powstaje dziś w odległych fabrykach, informacja o rzeczywistym miejscu produkcji staje się całkiem ciekawą cechą produktu.
W konstrukcji drylownic Westmark stosowane jest ostre krzyżowe ostrze, które podczas jednego ruchu usuwa pestkę i jednocześnie nacina owoc w sposób wygodny przy przygotowywaniu ciast czy przetworów.
Producent podaje również 5-letnią gwarancję dla tych produktów. To szczegół, który w przypadku prostego kuchennego narzędzia mówi całkiem sporo o tym, jak zostało pomyślane.
Drylownica do śliwek Westmark
Śliwki przygotowane do drylowania
Śliwki bez pestek przygotowane do przetworów

A co z robaczkiem?

I dochodzimy do pytania, którego prawdopodobnie producent drylownicy nie umieścił w instrukcji obsługCo się stanie, jeśli przy pestce rzeczywiście znajduje się robaczek, a przez śliwkę przejdzie właśnie ostrze drylownicy?
Ponieważ larwa owocówki w starszym stadium bardzo często znajduje się w pobliżu pestki, mechanizm drylownicy rzeczywiście może w nią trafić.
Nie oznacza to jednak, że każda robaczywa śliwka zakończy swoją historię właśnie w ten sposób. Larwa może znajdować się w różnym miejscu, a jej korytarze przebiegają wewnątrz owocu w różnych kierunkach.
Najważniejsze jest jednak coś innego.
To nie drylownica powoduje, że owoc przestaje być odpowiedni do wykorzystania. Jeśli larwa żerowała w śliwce, owoc został już wcześniej uszkodzony i zanieczyszczony podczas jej żerowania.
Dlatego drylownica doskonale radzi sobie z tym, do czego została stworzona — z pestkami.
Funkcji „kontrola pasażerów na gapę” nadal jednak nie posiada. 😉

Co więc jest lepsze?

Jak zwykle odpowiedź brzmi: to zależy.
Jeżeli mamy kilka śliwek albo owoce, których stan budzi nasze wątpliwości, ręczne rozpołowienie daje najlepszą możliwość obejrzenia wnętrza.
Jeżeli natomiast przygotowujemy większą ilość zdrowych, wcześniej przebranych owoców, drylownica pozwala wykonać najbardziej monotonną część pracy znacznie szybciej.
Ręce wygrywają kontrolą. Drylownica wygrywa tempem.A najlepiej po prostu wiedzieć, kiedy wykorzystać jedno i drugie.

I tak kończą się wakacje

Może więc koniec wakacji nie jest wyłącznie końcem.
Znika sierpień, pojawiają się śliwki. Kończą się urlopy, zaczynają powidła. Wieczory robią się trochę krótsze, a kuchnia zaczyna pachnieć trochę bardziej jesiennie.
Świat najwyraźniej nie lubi pustych miejsc. Kiedy zabiera nam jedno, prawie natychmiast podsuwa coś następnego.
Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że zamiana wakacji na drylowanie pięciu kilogramów śliwek nie każdemu wyda się transakcją życia.
Ale może właśnie dlatego tak wyraźnie pamiętamy koniec wakacji.
Przypomina nam, że czasu nie da się wydrylować, zamknąć w słoiku ani odłożyć na później. Można jedynie zdecydować, co zrobimy z tym, który właśnie dostaliśmy.


  Jeśli chcesz tylko podpatrzyć, co dzieje się w sklepie — wracaj na bloga lub zaglądaj do nas na Facebooka, nie zapominając o sklepie mywdomu.pl - extraprezenty.pl        - wirtualnym oraz stacjonarnym 💙 🤍  

  • kontakt: 503 952 962                      
  • e-mail: sklep@mywdomu.pl                      
  • komunikator AI-Souris na stronie sklepu (uwaga!!! komunikator nie jest obsługiwany przez człowieka)                           
  • adres: Warszawa-Bródno, ul. Bazyliańska 20
     Spodobał się artykuł ?? Masz uwagi ?? Komentarz do artykułu mile widziany     

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz